|
Nagrodzeni zostali profesorowie Piotr Sztompka (laureat w dziedzinie nauk humanistycznych i społecznych), Mariusz Ratajczak (nauki przyrodnicze i medyczne), Tomasz Dietl (nauki ścisłe), Leon Gradoń (nauki techniczne).
Odkrywca nowych komórek macierzystych
Prof. Mariusz Ratajczak bada komórki macierzyste, które są wielką nadzieją medycyny XXI w. Znajdują się w zarodkach, a także organizmach dorosłych - i mają cudowną zdolność odnawiania się, zmieniania i wytwarzania wyspecjalizowanych tkanek, np. mózgu, serca czy oka.
Nagrodę przyznano za odkrycie nowego typu komórek macierzystych w szpiku kostnym oraz krwi pępowinowej. W marcu tego roku prof. Ratajczak opowiadał w wywiadzie, jakiego udzielił "Dużemu Formatowi", o szczegółach swojej pracy:
"Cztery lata temu badaliśmy mysi szpik i zwróciliśmy uwagę na obecność w nim niezwykle drobnych i rzadkich komórek. Inni też dostrzegali je pod mikroskopem, lecz wydawało im się, że to uszkodzone fragmenty zdrowych komórek szpiku.
Tymczasem od kilku lat pojawiały się prace, z których wynikało, że szpik dorosłej myszy potrafi wytwarzać nie tylko elementy krwi, ale także np. mięśni czy mózgu. Wszyscy naokoło tłumaczyli ten fakt niezwykłą wprost plastycznością krwiotwórczych komórek szpiku. A nam to nie pasowało. Plastyczność - w porządku, ale nie aż taka. Gdyby szpik raz wytwarzał krew, a raz mięśnie, groziłoby to zbyt dużym galimatiasem. Jedynym rozsądnym rozwiązaniem było istnienie nieznanych dotąd komórek.
Łatwo je było przeoczyć, bo jedna taka komórka zdarza się na 50-100 tys., a więc to dosłownie szukanie igły w stogu siana.
Komórki zafascynowały nas ze względu na wygląd. Maleńkie, w środku ogromne jądro, cytoplazmy jak na lekarstwo. One zupełnie nie pasowały do dorosłej myszy. Wyglądały, jakby je ktoś żywcem przeniósł z mysiego zarodka do dorosłego zwierzęcia. Chodziło jednak o to, by pokazać, co one potrafią. I tu z pomocą - jak to często w nauce bywa - przyszedł przypadek. Spróbowaliśmy je podhodować w obecności mysich komórek nowotworowych i dopiero to okazało się hitem. One dalej robiły już wszystko, o czym tylko zamarzyliśmy. Chcieliśmy mieć komórki nerwowe. Zmieniliśmy nieco warunki hodowli i proszę - mamy komórki nerwowe. Marzy się nam mięsień - za chwilę są komórki mięśnia. Mało tego, okazało się, że te komórki potrafią pomóc w naprawie uszkodzeń wywołanych przez udar mózgu u myszy. To była bomba. Takie same komórki są również w ludzkim szpiku."
Prof. Ratajczak sądzi, że komórki macierzyste będą kiedyś leczyć np. uszkodzone serce.
Uczony kieruje kilkunastoosobowym zespołem na uniwersytecie w Louisville w Kentucky. Wyjechał z Polski po habilitacji w 1990 r. na roczne stypendium w Filadelfii, ale został w USA na dłużej. Przeszedł tam wszystkie szczeble wtajemniczenia, został profesorem. Kontaktu z Polską nie stracił. W jego amerykańskim zespole gros stanowią Polacy, a na korytarzach bez przerwy słychać polski. Prof. Ratajczak uczestniczył w uruchamianiu ośrodka przeszczepiania komórek krwiotwórczych w Polsko-Amerykańskim Szpitalu Dziecięcym w Krakowie Prokocimiu, współtworzył też Europejskie Centrum Doskonałości Terapii Komórkami Macierzystymi. A teraz prowadzi Zakład Fizjologii w Pomorskiej Akademii Medycznej w Szczecinie (swej macierzystej uczelni, którą ukończył 25 lat temu).
|