| [ 2005-11-21 ] |
| Komórki macierzyste okazują się dla serca eliksirem życia - leczą nawet ciężkie uszkodzenia. |
 |
Nikt nie wie, dlaczego tak się dzieje, ale kolejni chorzy w cudowny sposób wracają do zdrowia. |
 |
Od kilku lat lekarze wzmacniają obumierające serca komórkami macierzystymi, czyli takimi, które mogą przekształcić się w inne, najrozmaitsze rodzaje komórek. Pobierają je z ciała chorego. Takie doświadczenia przeprowadzili kardiolodzy w Europie (także w Polsce), Amerykach Północnej i Południowej oraz Japonii. Ich doniesienia o poprawie zdrowia pacjentów przypominają ewangeliczną opowieść o Łazarzu.
Niektórzy chorzy - dotąd skazani na stały pobyt w szpitalu - wrócili do normalnego życia. Lekarze wierzą, że w ciągu najbliższych lat nawet osoby, którym obecnie nie można pomóc, będą mogły być poddane takiemu zabiegowi. Na razie nikt nie potrafi wyjaśnić mechanizmu tej terapii. Jedno jest pewne - daje ona rewelacyjne rezultaty.
Leczenie serc komórkami macierzystymi zostało wprowadzone zaskakująco szybko. Zwykle lekarze decydują się na radykalne terapie dopiero po latach laboratoryjnych prób na zwierzętach, po sprawdzeniu, że badana metoda jest bezpieczna i skuteczna. Chirurdzy i kardiolodzy, którzy dziś na salach operacyjnych wszczepiają do serca komórki macierzyste, jeszcze pięć lat temu nie mieli nawet podstaw, by twierdzić, że są one w stanie zregenerować tkankę serca.
A naprawa serca to prawdziwe wyzwanie. Zwłaszcza po zawale, kiedy wskutek braku wystarczającej ilości tlenu komórki obumierają, a w ich miejscu pojawiają się blizny. W efekcie pozostałe fragmenty mięśnia sercowego są obciążone bezużyteczną tkanką. Muszą pracować ciężej, by przepompować taką samą ilość krwi. Ten wysiłek powoduje, że serce się powiększa, ale rzadko odzyskuje dawną sprawność.
|
|